Trasa Transfogarska


Wyświetl większą mapę

Trasa od Pitesti stoi już pod jednym jedynym hasłem: do domu! Mamy spore spóźnienie, wynikające z choroby Zgoorasa w Batumi. Nie mamy już ani sekundy na zwiedzanie. Całe nasze myślenie podporządkowane jest tęsknocie za domem. Z racji tego, że wczoraj zlało nas na autostradzie, dziś myślimy jak ominąć ulewy. Zdajemy sobie sprawę, że nasz kierunek jest bezpośrednio pod burzę. Zgooras usiłuje wymanewrować nawigacją obok chmur, aby nas nie zlało. Tym bardziej, że jedziemy z telefonem z nawigacją na kierownicy, nie znamy drogi, a jedziemy drogą podrzędnej kategorii, bez jakichkolwiek znaków. Niestety na nic zdało się kombinowanie, jesteśmy znów przemoczeni, może tym razem mniej niż na autostradzie, jednak komfort podróżowania spada do zera. Kierujemy się na Trasę Transfogarską – mekkę motocyklistów.

Transfogarska
Mając za sobą 8000km, w tym gruzińskie góry, wjazd na Transfogarską nie robi zabójczego wrażenia. Jest ładnie, droga się wije pod nawisami skalnymi, sporo motocyklistów, a co zakręt obozowisko z ogniskiem.
Wszystko się zmienia po chwili podróży. Transfogarska wita nas ogromną tamą na rzece Ardżesz, o wysokości 160m. Jest baaardzo ładnie, a dalsza trasa przebiega wzdłuż jeziora, będącego efektem pracy wspomnianej tamy.
Po dwóch godzinach osiągamy wysokość 1600m n.p.m., gdzie zaczynają się kosmiczne widoki, gdzie w dół widzimy nieskończone zakręty po 180*, którymi dane nam było przed chwilą jechać. Wygląda na to, że będzie już z górki. Okazuje się, że gdzieś tam dalej w chmurach, daleko nad nami jest przełęcz – jedyne przejezdne dla pojazdów miejsce przez tą część Karpat. To nasza trasa. I tu uwaga – u podnóża pasma górskiego jedziemy ubrani “lipcowo”, w cienkich rękawiczkach, kurtki porozpinane. W ciągu parunastu minut temperatura spada z 25*c do około 5-6*. Ubieramy się na cebulkę i w drogę. Nie jest to miłe, tym bardziej, że ostatnie dwa dni były w deszczu, nie chcemy już marznąć. Widoki rekompensują chłód.

Trasa transfogarska w najwyższym punkcie osiąga 2034m n.p.m., jest przepiękna i zarazem umiarkowanie trudna. Spotykamy tu oczywiście milion turystów z aparatami i lokalną cepelię. Zaraz za przełęczą wita nas panorama północnej Rumunii, dostajemy prezent od Matki Natury i widoczność sięga okolic 60-80km! Seria zdjęć i kierunek dom.
Należy pamiętać, że tunel na przełęczy, w najwyższym punkcie Transfogarskiej, ze względów bezpieczeństwa jest nieczynny od października do kwietnia-maja. Z ciekawostek: podczas budowy tej trasy zginęło blisko 40 żołnieży, a sama inwestycja, powstając za czasów Nicolae Ceauşescu, pochłonęła miliardowe kwoty z budżetu państwa. Warto zaliczyć, polecamy!

W tym dniu udaje nam się dotrzeć do miejscowości Alba Iulia, mijając rzekę Suchy dostrzega motocyklistę z namiotem nad rzeką. Nie myśląc dwa razy, skręcamy w stronę obozowiska. Motocyklistą okazuje się być Polak z dziewczyną na Transalpie 600 (gorąco pozdrawiamy Agę i Maksa). Szybka asymilacja z grupą napotkanych, kąpiel w cuchnącej rzece i do spania. Nazajutrz planujemy spać w swoich domach. Plan ambitny, ale realny. Do domu pozostało nam 750km, w tym Słowackie góry.